sobota, 31 grudnia 2011

Szczęśliwego!


Każdy życzy nam szczęścia i pomyślności w Nowym Roku. A ja życzę przede wszystkim czasu i spokoju na wyszywanie, dzierganie, haftowanie, zszywanie, plecenie i klejenie i wszystko to co lubimy najbardziej, czyli babskie robótki! I jak najwięcej dostaw z pasmanterii! ;-)

niedziela, 25 grudnia 2011

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...

Takie piękne 4 wzory rzuciły mi się dziś w oczy. Może któraś z Was je posiada, albo się z nimi spotkała? Schematy firmy Anchor.

 autumn days

 spring days

 summer days

winter days

sobota, 24 grudnia 2011

Świątecznie.

Miał być tusal, ale wyjechałam kilka dni temu z domu i zapomniałam zrobić zdjęcia. Mój słoik jest 350 km stąd. :-( Leniwie haftuję renifera. Miał być na święta, chyba na kolejne hahaha A tu coś, co zaczęłam rok temu. Najwyższy czas to skończyć.

niedziela, 11 grudnia 2011

Renifer - odsłona druga.

Udało mi się wreszcie przysiąść z tamborkiem w ręce. Dużo nie ma, jak to u mnie, ale zawsze do przodu.


A teraz pędzę do pracy, zarabiać na kolejne motki. ;-)

wtorek, 29 listopada 2011

Wyróżnienie.

Dostałam moje pierwsze wyróżnienie od moki za które bardzo dziękuję. 


Zasady obowiązujące w tej zabawie:

1. Umieszczenie u siebie linka do bloga osoby, od której otrzymaliśmy nominację.
2. Wklejenie loga na swoim blogu.
3. Napisanie 7 rzeczy o sobie.
4. Nominowanie 15/16 osób i poinformowanie je o tym, pisząc odpowiedni komentarz.


To za moją miłość do wzorów z latarniami. ;-) Ale ja latarnie kocham tak w ogóle. Przy okazji pochwalę się częścią mojej kolekcji.




Największą przywiozłam z Francji, najmniejszą z Chorwacji, biało-granatowa jest z Gdyni, a ceramiczną dostałam.
Ale zbieram nie tylko figurki. ;-) 




Kilka lat temu dostałam kalendarz z latarniami. Jak kiedyś będę mieć większy metraż niż obecne 27 m2, to oprawię wszystkie 12 obrazków i powieszę.
Mam nawet książkę. 


7 rzeczy o mnie:

1. Jak już wiecie zbieram wszystko z latarniami ;-) Moim marzeniem, które nigdy się nie spełni jest mieszkać i pracować jako latarnik. Niestety ten zawód już wymarł. Wszystko jest zmechanizowane.
2. Nie pijam ani kawy, ani herbaty, a jak już mi się zdarzy to tylko na zimno. 
3. Uwielbiam smak anyżku.
4. Moja rodzina liczy dokładnie 5 osób. Rodzice, ja, mama mamy i siostra mamy. Nie mam ani rodzeństwa ani nawet kuzynostwa.
5. Lubię prowadzić samochód, nierzadko z nadmierną prędkością.
6. Lubię majsterkować, nawet rozkręcanie samochodu nie jest mi straszne.
7. Przeważnie nie udaje mi się skończyć, tego co zaczęłam, łącznie ze studiami. :( Tym bardziej cieszy każdy ukończony projekt.

Jeszcze muszę pomyśleć, które blogi wyróżnić, bo wybór jest trudny. Najchętniej chciałabym wszystkie.

sobota, 26 listopada 2011

Zabawy ciąg dalszy.

To było nieuniknione. Taka fajna zabawa, więc pomysłodawczyni organizuje tusal również w 2012 roku. Nawyk zbierania już wyćwiczyłam, może uda się jeszcze wyćwiczyć zamieszczanie zdjęć w odpowiednim czasie. ;-)


 Daty nowiu w roku 2012:
- 23 styczeń,
- 21 luty,
- 22 marzec,
- 21 kwiecień,
- 21 maj,
- 19 czerwiec,
- 19 lipiec,
- 17 sierpień,
- 16 wrzesień,
- 15 październik,
- 13 listopad,
- 13 grudzień.

piątek, 25 listopada 2011

Listopadowy tusal.

Dziś dzień pokazywania naszych słoików. Przyznaję się bez bicia, że poprzednią prezentację pominęłam, dlatego wypadam z zabawy. Ale zdjęciem mogę się przecież pochwalić. Weszło mi w nawyk i nadal skrupulatnie zbieram.

sobota, 19 listopada 2011

Porządek musi być.

Nawinęłam ostatnio zakupione motki na bobinki.



Mam już 245 kolorów. Mulin trochę więcej, bo niektóre się powtarzają. Tak przedstawia się mój zbiór.



Chyba już czas kupić nowe pudełko. ;-)

piątek, 18 listopada 2011

Uchylę rąbka tajemnicy.

Dziękuję za tak liczne odwiedziny i komentarze. :-) Pytacie, gdzie zrobiłam zakupy. W Haftix  Wybór można powiedzieć żaden - mulina, aida i kwadratowe tamborki. Ale wszystko tańsze niż w HobbyStudio. A co najważniejsze można płacić przelewem, co akurat dla mnie jest znacznie wygodniejsze i obniża koszt przesyłki. Zamówienie złożyłam w sobotę albo w niedzielę, zrobiłam przelew przez dotpay, dzięki czemu od razu mieli potwierdzenie. W poniedziałek wysłano przesyłkę, a we wtorek miałam awizo. Polecam. W sumie nie zamawiałam jasnych mulin, ale wszystkie dostałam czyste. Zdarza się, że z e-pasmanterii muliny są zakurzone lub po prostu brudne. :-( Nie wiem jak często są promocje, bo trafiłam niedawno przypadkiem ale chyba i tak w tej chwili jest tam najtańsza mulina.

Pytacie do czego te muliny. Metalizowana do renifera. Kilka do "morskich obrazków", o których pisałam tutaj. Kilka kolorów jest do słoni. A większość do mostów, ktore znalazlam na blogu Labores tutaj i tutaj.
Jutro wolne. Mam nadzieję, że usiądę nad reniferem. Niedziela najprawdopodobniej w pracy.

środa, 16 listopada 2011

To co każda z nas najbardziej lubi...

... czyli zakupy. :-) Trafiłam na fajną promocję muliny dmc po 2,14 zł. Kilka dni wcześniej była nawet po 2,09 zł, ale ja czekałam na schematy i nie wiedziałam jeszcze jakich kolorów będę potrzebować. Miałam szczęście bo teraz jest już po 2,29 zł :( Zamówiłam też wreszcie aidę 16 ct na moje wymarzone słonie dimensions. 



Wybaczcie dziewczyny, ale ledwo żyję po intensywnych 10h w pracy. Postaram się jutro porozsyłać schemat renifera, bo teraz to idę spać. Nie mam nawet siły, aby poprzewijać mulinę na bobinki. :(

wtorek, 15 listopada 2011

Renifer - odsłona pierwsza.

Dziękuję za wszystkie komentarze. Jeżeli któraś z Was chce schemat, to chętnie się podzielę.
Póki co nie ma tego wiele. Raptem kawałek jednego rogu. Ale już zaliczyłam dwa prucia. Wybrałam kanwę dmc ecru ze złotą nitką. Nie wiem czy nie lepsza byłaby opalizującą zweigarta, mniej świecąca. Ale tej mam i to sporo i do czegoś trzeba zużyć. Choć nie lubię jej strasznie. Jakaś taka sztywna, jakby plastikowa jest. Z dmc to ja tylko muliny lubię. ;-)

poniedziałek, 14 listopada 2011

Idą święta.

Nie wiedziałam co zacząć haftować. Planów tyle, że ciężko było wybrać, więc znalazłam kolejny wzorek. ;-) A że święta tuż tuż... Oto drogie koleżanki - Renifer.


Pierwsze xxx postawione. Nie obyło się bez prucia, te szarości takie podobne. Postaram się zrobić jutro zdjęcia w świetle dziennym, bo do pracy dopiero na 12.

niedziela, 13 listopada 2011

Prawie robi różnicę.

Kuraki prawie skończone. No właśnie, niestety tylko prawie. Zostały tylko, albo aż french knoty. Brrr, moja zmora. Dlatego póki co szmatka ląduje w takim stanie w pudełku i czeka na czasy, kiedy posiądę tą trudną sztukę wykonywania supełków. A tak powstawało moje ostatnie ":dzieło":



sobota, 12 listopada 2011

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie...

Nie próżnuję. Kurki prawie skończone, jeszcze kilka backstitchy zostało. Szukając pewnego wzoru natrafiłam na zupełnie inny ;-), który od razu skradł moje serce. Może któraś z Was się z nim spotkała?


Design Works
Title: Lighthouse Row
Product No: 2867

poniedziałek, 7 listopada 2011

Nadal odpoczywam.

Dziękuję za życzenia powrotu do zdrowia. Moje ciśnienie powoli się stabilizuje. Leki zaczęły działać. Niestety tak jak podejrzewałam, nie udało mi się nic zadziałać z igłą i nitką. :-(  Ostatnio o hafcie więcej rozmyślam niż tworzę. Jakoś tak ciężko mi się zebrać. Mam tyle pomysłów, że już sama nie wiem od czego zacząć. Miały być 4 pory roku dim, ale nie mogę się zdecydować na kolor kanwy. Wymarzyłam sobie wyszyć na szarym. Jednak zauważyłam, że we wzorze jest sporo niehaftowanych fragmentów, dla których tłem jest biała kanwa. Szary kolor nie będzie tam nijak pasował. :-( Rozważałam też, aby te fragmenty wyszyć białą muliną, ale pewnie zepsułabym cały efekt. Od dawna chodzą za mną słonie dimensions, ale do niech brakuje mi odpowiedniej kanwy i kilku mulin. Z zamówieniem czekam na jakiś przypływ funduszy, bo jak zamawiać to od razu hurtem, po co płacić kilka razy za przesyłkę. ;-) Zapisałam się na SAL, ale tam przecież nie ma ram czasowych. Więc zacznę kiedyś. A dziś trafiłam na blog Sylwii i zobaczyłam to:


 

Nawet nie wiedzialam, że latarnia którą niedawno haftowałam jest częścią serii. No przecież ja muszę wyhaftować wszystkie cztery. ;-) Już uśmiechnęłam się o wzory.

piątek, 4 listopada 2011

Chwila oddechu.

Od jakiegoś czasu próbuję przysiąść z tamborkiem w ręce, ale ciągle coś mi to uniemożliwia. Ostatnio mało czasu miałam na relaks i niestety odbiło się to na moim zdrowiu. :-( Z tego wszystkiego zapomniałam o naszej księżycowej zabawie i nie zrobiłam ani nie umieściłam zdjęcia tusalowego słoika. No trudno.
Od wczoraj do poniedziałku włącznie dostałam zwolnienie lekarskie. Nie czuję się najlepiej, ale spróbuję pomachać igłą. Spokoju i wyciszenia teraz najbardziej potrzebuję, a jak wiemy haft właśnie tak działa. Zamiast sztucznie obniżać ciśnienie lepiej zużyć kilka metrów muliny. ;-) Nie wiem co z tych planów wyjdzie, bo rozsadza mi głowę i oko. Za to na szczęście już prawie zapomniałam o uciętym palcu. Niedługo ten blog zamieni się z robótkowego, na chorobowy. :-)

niedziela, 23 października 2011

SAL z Madame w tle.

Ostatnio nie haftuję, za to przeczesuję internet w poszukiwaniu inspiracji. Widziałam te panienki już kiedyś, ale dopiero teraz zrobiły na mnie wrażenie. Dopisałam je do listy "na kiedyś". Jak dziś zobaczyłam, że dziewczyny organizują SAL od razu się zapisałam. Palec się już zagoił i ręce mi się palą do robótek.


Nie wiem tylko od której zacząć - jesień czy może zima? W planach oczywiście wszystkie cztery,

sobota, 1 października 2011

Przymusowa przerwa.

Tak czekałam na ten weekend. Aż dwa dni wolnego. W zeszłym tygodniu pracowałam w sobotę, za tydzień też będę pracować. Do tego miałam teraz ranną zmianę, więc nic przed pracą nie haftowałam. Planowałam dziś skończyć kurki. Teraz będą sobie musiały poczekać. Realizując się dziś kulinarnie ścięłam sobie palec na szatkownicy. Mało brakowało a zemdlałabym po raz drugi w życiu. Teraz boli i nic nie mogę tą ręką robić, dopóki się nie zagoi. Pozostanie mi tylko czytanie Waszych blogów. Piszcie jak najwięcej. :-)

wtorek, 27 września 2011

Słoik w nowiu.

Zdjęcia okropne, ale zapomniałam, że to dziś i nie zrobiłam rano. Gapa ze mnie.


A za mną znowu chodzą słonie dimensions. Okazało się nawet, że mam prawie wszystkie muliny. Na szczęście nie mam odpowiedniego kawałka kanwy. Znając siebie już bym ten projekt zaczęła.

niedziela, 25 września 2011

Rozszalałam się.

Wolna niedziela, chwila czasu i tak między praniem, sprzątaniem a gotowaniem powstała druga kurka.


Nadziwić się nie mogę, jak mi to szybko idzie. Bardzo przyjemny i nieskomplikowany haft, dodatkowo niewielkich rozmiarów. Schody się zaczną jak postawię ostatni xxx i zaczną się backstitche, o french knotach nie wspominając. Tych ostatnich nijak się nie da uniknąć w tym projekcie. Czas stawić im czoło i... pokonać wroga.

sobota, 24 września 2011

Pierwsza kurka.

Dopadła mnie chandra. Nie wiem czy to pogoda, czy może to co się wokół mnie dzieje. Pewnie jedno i drugie. Straciłam siłę, chęci i motywacje. Uciekam w haft i wyciszam się jeszcze bardziej. I tak przez te kilka chwil przed pracą powstają moje kurki. Jedna już jest.


Zapraszam na blog mojej siostry http://pasjaanimki.blogspot.com/ Zmotywujmy ją do aktywnego zaistnienia w naszym świecie.

środa, 21 września 2011

Rozwiązanie zagadki.

Oczywiście dziewczyny odgadłyście. ;-) To będą trzy kurki popijające kawę. Wzór firmy dimensions. To mój pierwszy dimek. Ale z pewnością nie ostatni.
A tak powinien się prezentować w całości.


Bardzo dziękuję za miłe komentarze na temat latarni. Trochę zaryzykowałam z kanwą rustico, ale efekt końcowy bardzo mi się podoba. 

wtorek, 20 września 2011

Zagadka.

Od razu w niedziele rzuciłam się do nowego projektu. Zaplanowałam go równo rok temu. Ciekawe czy któraś z Was zgadnie, co to jest za wzór? ;-)


Zostało mi zarzucone, że chwalę się nie skończonym obrazkiem. Tak bardzo chciałam się pochwalić latarnią, że nie doczekałam aż się wypierze i wyschnie. Aneta specjalnie dla Ciebie dowód, że niebieskie linie znikają. :-P Co prawda jeszcze nie wyprasowana, ale póki co nie mam pomysłu na oprawienie.


Rustico aida 14 ct Zweigart, nici dmc.

niedziela, 18 września 2011

Pracowity weekend.

Przyjechała siostra i wyruszyłyśmy za miasto. W sobotę łapałyśmy ostatnie letnie promienie słońca. Jesień jest już wyraźnie zauważalna, nie tylko gołym okiem. Cały dzień spędziłyśmy na tarasie. Już zapomniałam jak przyjemnie haftuje się na świeżym powietrzu. Jaka szkoda, że robi się coraz zimniej.
Efektem tego małego wypadku jest gotowa latarnia.
Tak prezentowała się bez backstitchy.


A tak po dodaniu konturów.


Teraz obrazek schnie po praniu, a ja już kombinuję jaki kolejny zacząć. Nienasycona robótkowo jestem ostatnio.

wtorek, 13 września 2011

Powoli do przodu.

Szału nie ma, ale latarnia już się wyłania. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie pomyliła się przy zamawianiu muliny, w efekcie czego brakuje mi jednego koloru. Trzeba pomyśleć o jakimś zamówieniu. ;-)

niedziela, 11 września 2011

Jednak wolne.

Grrrr. Nie ma to jak wstać w niedzielę rano, wyszykować się i odpowiednio nastawić, dotrzeć do pracy i... dowiedzieć się, że praca w dniu dzisiejszym odwołana, tylko nikt Cię o tym nie poinformował. Cale szczęście, że jazda samochodem zajęła mi zaledwie 15 min w jedną stronę. Gdybym wybrała ekonomiczną wersję - tramwaj - straciłabym aż 2h. Nie bardzo mi to na rękę, ale mówi się trudno. Może dzięki temu pojawi się dziś latarnia.

Marzę o morzu.

Zdjęcie miało być we czwartek. Jednak dzień upłynął na czymś zupełnie innym niż haft. :-) Dopiero wczoraj na chwilę przysiadłam i kilka marnych xxx przybyło. Ciągle coś mnie odrywało od robótki.
A teraz lecę do pracy. Pracoholizm zobowiązuje. ;-)

czwartek, 8 września 2011

Wagary.

Przyszła jesień. I wcale nie dlatego, że na chodnikach jest coraz więcej liści, że właśnie nastąpiło załamanie pogody. A dlatego, że ogarnęła mnie ochota na herbatę. Bo w moim przypadku to jest anomalia. Naprawdę rzadko pijam coś ciepłego, jeśli już to tylko właśnie w okresie jesienno-zimowym. Oto dowód - pierwsza zaparzona herbata od zeszłej zimy. :-)


Dodatkowo stwierdziłam, że fajnie byłoby dziś zostać w domu i postanowiłam sobie zrobić małe wagary. Ostatnio napracowałam się aż nadto, więc dziś mogę sobie poleniuchować. Oczywiście pół dnia zamierzam przeznaczyć na haft, bo już dwa tygodnie nie miałam igły w ręce. No to lecę, aby móc Wam coś pokazać wieczorem.

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

TUSAL - odsłona pierwsza.

Odrobinę spóźniona, ale mam nadzieje, że zostanie mi to wybaczone. Tak prezentuje się mój "słoik". Zdjęcia jeszcze robione w zanikającym świetle dziennym.


sobota, 27 sierpnia 2011

Moje zawrotne tempo.

Wstyd pokazywać, bo różnica ledwo co zauważalna. Ale tak to właśnie u mnie wygląda. Postęp znikomy, choć połowę wypruwałam i wyszyłam ponownie. ;-) To efekt przemęczenia. Dlatego nie zabieram się już za haft wieczorami, tylko nad ranem przed pracą.  A czasu wtedy nie ma za wiele. :-( Zdecydowanie preferuję światło dzienne. Grzanie się pod lampą nie należny do przyjemności. Miałam nadzieję, że jutro podgonię obrazek, ale idę do pracy. Tak więc mój maraton z siedmiodniowego zrobi się aż trzynastodniowy! Ale dam radę. Odzyskałam samochód, nie tracę już czasu na dojazdy. Z przerażeniem odkryłam, że przeznaczam go na sen. Ostatnio godzina 21-22 a ja już śpię. Ale już za tydzień weekend wolny. A do tego czasu będę sobie dzióbać po 10 krzyżyków dziennie. ;-)

wtorek, 23 sierpnia 2011

Poddałam się.

Poczyniłam dziś poważne zakupy. ;-) Całe dwa motki muliny. Przeznaczenie - jakieś fajne biscornu. Zawsze mam problem w co wbić igłę.


Zaczęłam też nowy hafcik. Walczyłam dzielnie, aby nie zaczynać. Jednak poległam. Za wiele nie ma, ale robiłam to tylko w niedziele po pracy. Po raz pierwszy użyłam kanwy Zweigart Rustico 14 ct. I już wiem, że na pewno nie będzie to nasze ostatnie spotkanie.


A co to będzie? Oczywiście latarnia morska. Mój ulubiony motyw, nie tylko w hafcie ale i w życiu. Można śmiało powiedzieć, że mam bzika na punkcie latarni. Figurki, obrazki, puzzle, plakaty, widokówki itp itd. Ten wzór znalazłam u Malgoni Od razu mnie zauroczył. A może jeszcze któraś ma na niego ochotę?