niedziela, 7 sierpnia 2011

W żółwim tempie.

Patrząc na Wasze tempo pracy, moje nie jest imponujące. Obrazek zaczęłam w grudniu 2010. Potem przeleżał, bo przez kilka miesięcy nie haftowałam nic. Jak go zostawiłam wyglądał tak:


Dzisiaj mam tyle:

8 komentarzy:

  1. Spokojnie ja też dla kolezanki juz rok wyszywam obraz, ale uprzedzilam ze troche to potrwa, potem maz sie rozchorowal i tak to jest. Jak wyszywasz dla siebie to powiedzmy masz kupę czasu:) ładnie wychodzi, pozdrawiam-ewa

    OdpowiedzUsuń
  2. Jednak tak duża praca wymaga wielkiej cierpliwości, ja osobiście wolę nie robić długich przerw, bo zachodzi grożba ,że nie dokończę takiej pracy!Jakoś tak z rozpędu haftuje sie lepiej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Już nawet nie chodzi mi o to, że tak dawno to zaczęłam. Ostatnio jak nie deficyt czasu to siły. ;-( Tylko jak już zacznę machać igłą, to postępy nikłe. Założę się, że każda inna hafciarka, w tym samym czasie zrobiłaby dużo więcej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super i szybciutko kończ bo obrazek zapowiada się pięknie :-) Niestety na przyjemności jest zawsze mało czasu :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie Ci idzie ;o) Byle do przodu ;o)

    PS. Kochana mam prośbę o usunięcie weryfikacji obrazkowej, uwielbiam komentować ale taka weryfikacja strasznie psuje radość z komentowania ;o(

    Buziaki
    Mysia ;o)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamiętam jak zaczynałaś ten haft. Od początku dzielnie śledziłam Twoje relacje z "pola haftu", bo bardzo podoba mi się en obrazek aż ... zniknęłaś. A więc witaj ze swoim French Village - Twój wierny kibic :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Ogromnie się cieszę, że mam tyle kibiców. Od razu człowiek nabiera ochoty na dalsze machanie igłą. Postaram się tym razem nie zawieść.

    OdpowiedzUsuń