piątek, 19 sierpnia 2011

Zakupy.

Dziś dotarła upragniona torba i kilka drobiazgów. Muliny do kaw (a jakże!) i do małej latarni morskiej, z którą walczę. Tzn. walczę, aby jej jeszcze nie zaczynać. ;-) Jestem odrobinę rozczarowana wielkością tablicy magnetycznej. Niby wymiary były podane, ale przeświadczona byłam, że będzie to rozmiar A4. W rzeczywistości jest mniejsza. No trudno. Miała być mała, podróżna, do torby. Ta większa i tak by się nie zmieściła. Do użytku domowego mam tablicę ze starej kolekcji dmc odpowiadającą rozmiarowi A3.
A teraz to co tygryski lubią najbardziej, czyli nawijanie dziewiczych motków na bobinki. Dla mojej siostry jest to profanacja. :-)

2 komentarze:

  1. Lubię takie zakupki i nawijanie muliny na bobinki też, przynajmniej nic się nie plącze i porządek jest w warsztacie!

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja mimo tego porządku zdublowałam mulinę. ;-) Zawsze dokładnie sprawdzam i za każdym razem kupię minimum jedną, którą już mam. Eh. Ale nie zmarnuje się.

    OdpowiedzUsuń