niedziela, 18 września 2011

Pracowity weekend.

Przyjechała siostra i wyruszyłyśmy za miasto. W sobotę łapałyśmy ostatnie letnie promienie słońca. Jesień jest już wyraźnie zauważalna, nie tylko gołym okiem. Cały dzień spędziłyśmy na tarasie. Już zapomniałam jak przyjemnie haftuje się na świeżym powietrzu. Jaka szkoda, że robi się coraz zimniej.
Efektem tego małego wypadku jest gotowa latarnia.
Tak prezentowała się bez backstitchy.


A tak po dodaniu konturów.


Teraz obrazek schnie po praniu, a ja już kombinuję jaki kolejny zacząć. Nienasycona robótkowo jestem ostatnio.

5 komentarzy:

  1. Slicznie wyszła ci ta latarnia (tak właśnie zerkam sobie na swoją :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny obrazek :-) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. kontury nadaly wygladu obrazkowi i wyszlo super!

    OdpowiedzUsuń
  4. super latarnia - pięknie ci wyszła :-)

    OdpowiedzUsuń