niedziela, 25 września 2011

Rozszalałam się.

Wolna niedziela, chwila czasu i tak między praniem, sprzątaniem a gotowaniem powstała druga kurka.


Nadziwić się nie mogę, jak mi to szybko idzie. Bardzo przyjemny i nieskomplikowany haft, dodatkowo niewielkich rozmiarów. Schody się zaczną jak postawię ostatni xxx i zaczną się backstitche, o french knotach nie wspominając. Tych ostatnich nijak się nie da uniknąć w tym projekcie. Czas stawić im czoło i... pokonać wroga.

3 komentarze:

  1. Backstitche jeszcze jakoś mogę znieść, ale te francuskie knoty... za każdym razem wychodzą inaczej i za każdym razem źle... .__.

    Trzymam kciuki za twoje! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Te kurki są fantastyczne! Dasz radę z knotami - będzie cudnie!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń