wtorek, 17 kwietnia 2012

Hiacynt - odsłona trzecia.

Trochę przeceniłam swoje możliwości. Zbyt optymistycznie wierzyłam, że może mi się udać to skończyć w przeciągu dwóch dni. A nadal jestem w lesie. Wyszywam niestety na kanwie dmc. Niestety, bo to najgorszy materiał z jakim miałam do czynienia. Ale tylko taki miałam w odpowiednim rozmiarze i kolorze. Nie lubię tej kanwy dlatego, że w krótkim czasie robi się wiotka ścierka, przez co muszę ciągle ją naciągać.




10 komentarzy:

  1. Zapowiada się coś ładniutkiego ...ciekawa jestem co z tej cebulki rozkwitnie :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny haft u Ciebie się pojawia

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow zapowiada się przepiękna praca

    OdpowiedzUsuń
  4. też wyszywałam ten wzorek :)
    mnie to zajęło ponad dwa tygodnie :)
    http://domowezaciszejagny.blogspot.com/2010/09/hiacynt-odsona-pierwsza.html

    OdpowiedzUsuń
  5. A myślałam że kanwy dmc są jakieś szczególnie dobre... W każdym razie lepsze niż te które ja kupuję na allegro;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hiacynt wychodzi pięknie, trzymam kciuki za szybki koniec i jak najmniej użerania się z kanwą:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć! Wygląda pięknie. Muszę przyznać że zaraziłaś mnie tymi wzorami -nie słyszałam wcześniej o takim czasopiśmie:) mam pytanko - jak dobierałaś muline do wzoru? Widziałam że w tych gazetkach są podane jakieś numery ale nie za bardzo wiem jakiej firmy...

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam! Piękny haft! Z ogromną niecierpliwością czekam na koniec :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hiacynt zapowiada się rewelacyjnie!!!
    Pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń