wtorek, 26 czerwca 2012

Czasami wszystko idzie źle.

Czy ja już zawsze muszę wszystko robić na wariata? Wzór do naszego dimkowego RR dostałam w maju. Mimo, że palce same się paliły do robótki, powiedziałam sobie - nie, poczekam do czerwca. No bo jak to czerwiec haftować w maju? ;-) Pierwszy weekend czerwca w pracy. Drugi weekend - długi weekend i wyjazd. Wszystko ze sobą zabrałam, ale już nie wszystko przywiozłam z powrotem. Do haftu potrzebuję dwóch par okularów i mimo, że w domu mam kilka starych par, to tylko jeden komplet się sprawdza. Okulary dostałam w zeszłym tygodniu, ale ten przespałam. :-( Od tygodnia jestem na zwolnieniu lekarskim. I tak nam się zrobił koniec czerwca, a ja w lesie. Ale dziś poleciał priorytet do Krzychy Jupi!!! Backstitche zrobię za rok, jak kanwa wróci. ;-)

6 komentarzy:

  1. mimo,ze bez konturkow,to i tak wygladaja swietnie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Z następnymi elementami na pewno pójdzie lepiej:) A klapeczki wyglądają bardzo ładnie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ważne, że poleciało :).
    Mam dla Ciebie kilka wzorków z latarniami morskimi - postaram się wysłać może w tym tygodniu jeszcze - jak mi internet zacznie działać jak należy.
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajne, nie martw się, wszystko nadrobisz!!!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Te klapeczki są po prostu rozkoszne! Hiacynt z poprzedniego posta też bardzo mi się podoba. Pozdrawiam i zapraszam do siebie! Hafciarka od lat, blogowiczka od niedawna.:-)

    OdpowiedzUsuń