wtorek, 7 sierpnia 2012

Nie taki diabeł straszny.

Uff, a tak się bałam, tak to odwlekałam. Można powiedzieć, że te małe supełki spędzały mi sen z powiek. Kiedyś próbowałam i nic nie wychodziło więc się poddałam. Mam nawet jedną niedokończoną pracę, właśnie przez french knoty. A tu proszę, ta-dam! 20 supełków. Może daleko im jeszcze do doskonałości, ale jestem nieskromnie dumna. Zaraz pędzę na pocztę i jeszcze raz przepraszam Krzychę.


4 komentarze:

  1. No proszę, jaki ładny :) Ja tam lubię backstiche i frenchknoty, dodają wyrazu hafcikom :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Motylek wygląda fantastycznie!!!:)
    Zapraszam do siebie na "Wędrującą książkę" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pełen profesjonalizm, ukryty talent najwyraźniej :).
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń