poniedziałek, 6 sierpnia 2012

RR July

Na kliku blogach czytałam, że dziewczynom te obrazki same się wyszywają. Hm, mnie się jakoś nie chcą. :-)
Trochę wymęczyłam tego motyla. Dwa razy prułam. Niestety brak naniesionej siatki daje mi się we znaki. Ale jak widać już prawie gotowy do odlotu. Nie chcę wystawiać na próbę cierpliwości Krzychy. :-( Jutro rano powalczę z moją zmorą - french knotami i udam się na pocztę. Obiecuję! Aha, to czarne na prawym dolnym skrzydle to robaczek. ;-)


Byłam dziś rano u lekarza. Dostałam kolejny antybiotyk i to w najmocniejszej dawce oraz robiony syrop. Zalecenie - kolejny tydzień leżeć. Ja zgniję w tym łóżku! ;-( Planuję wyszyć sierpniowe słońce i coś jeszcze. Nie pytajcie proszę jak tam hiacynt. :-( Im bliżej końca robótki tym szybciej zapał maleje aż do zera.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz