sobota, 18 sierpnia 2012

Zaległości.

Ten post chciałam napisać już w środę, ale zostałam wyciągnięta z domu wcześniej niż planowałam. W czwartek za to padłam spać zaraz po przyjściu z pracy. No może nie do końca, ale zaraz po tym jak wróciłam z psami ze spaceru. Jasno jeszcze było. ;-)

Sierpniowe słoneczko skończyłam w środę rano. Dokładnie w połowie miesiąca. Poprzednie obrazki haftowałam na ostatni dzwonek, ale obiecałam sobie poprawę. Jak na mnie to wielki sukces.


I cała kanwa Lucyny. Jeszcze tylko wpis do zeszytu i w poniedziałek kanwa leci dalej.


Dwie Anie -  Piegucha  i Ania - zachęcają do walki z ufokami. Idea fajna, kiedyś przecież trzeba się z nimi rozprawić. Nie chciałam się zobowiązywać żadnym terminem. Na początku nie chciałam nawet brać się za żadnego mojego ufoka. Cały czas dłubię w hiacyncie, więc dla mnie jest on bardziej WIP niż UFO. Ale postanowiłam się przemóc i dołączyć po cichu do dziewczyn. Wygrzebałam francuską wioskę.


Zrobiłam dokładnie tyle:


I doszłam do wniosku, że raczej nigdy tego nie skończę. No nie podoba mi się i już. To po co się męczyć i zużywać mulinę? Te kolory mi nie grają.

Wspominałam, że zaczęłam słonie. Też się jakoś nie możemy zgrać. Mam dwa różne klucze kolorów i pierwsze podejście okazało się fiaskiem. Musiałam wypruć. Mimo, że pragnę ten obraz posiadać, to póki co nie mam ochoty go haftować. Dziwne trochę. Ale na słonie przyjdzie jeszcze czas, ja to wiem.

Piegucha natchnęła mnie "czytelniczo".  Napisała o "Byczkach w pomidorach" Chmielewskiej. Autorkę lubię a tej pozycji akurat nie znałam. Odkąd haftuję nie mam już czasu na książki czego bardzo żałuję. Pomyślałam, że spróbuję audiobooka, a nuż się zaprzyjaźnimy. Ja będę xxx, a ktoś mi książkę przeczyta. Niestety to nie dla mnie. Z książki wiem piąte przez dziesiąte. Może to kwestia tego, że jestem wzrokowcem. Poza tym niestety nie udało mi się znaleźć wersji czytanej przez człowieka. Elektroniczny syntezator mowy w tym przypadku był dla mnie koszmarem. Dałam mu szansę przez 3h i zraziłam się do audiobooków porządnie. A taką miałam nadzieję, że połączę dwa w jednym. No trudno.

8 komentarzy:

  1. Ja mam tyle zaczętych haftów, że ciężko je zliczyć :) Dasz radę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, kojarze ten wzorek z francuską wiosną... Jest cudny i sama nieraz miałam na niego ochotę :-) Czekam na dalsze odsłony z niecierpliwością :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sęk w tym, że TWOCS się nie popisał i nie przedstawił tego obrazka w rzeczywistych kolorach. A to co się wyłania po użyciu ich klucza jest istnym koszmarkiem. Nie zamierzam go dalej haftować.

      Usuń
  3. BTW - maila na gazetową Ci wysłałam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. To BTW odnosiło sie do pierwszego komentarza, który chyba się nie zapisał:/ Radziłam w nim, żebyś z kawałka zaczętej wioski zrobiła zakładkę albo uchwyt do torby, a reszty nie kończyć skoro kompletnie Ci nie podchodzi:)

    OdpowiedzUsuń
  5. hihi no tak czasami jest, że wzorek się podoba ale krzyżyki coś nie chcą iść :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta wioska jak dla mnie za bardzo napaćana i rozmzazana

    OdpowiedzUsuń