piątek, 28 września 2012

100.

To mój setny post. Jak na mnie to prawdziwe WOW!
Nareszcie ten tydzień dobiegł końca. Poranna zmiana w pracy mnie wykańcza. Wstaję przed 6, zasypiam przed 21. Nie pytam jak, ale kiedy żyć?!
Przychodzi wreszcie upragniony piątek plus wizja wolnego weekendu. :-) Miesiąc całkiem dobrze zamknięty, premia wypracowana, można się odprężyć. Dziś nawlekanie mulin na bobinki. Zdjęcia sobie i Wam daruję, każda wie jak to wygląda. Poza tym dla niektórych to profanacja przecież ;-)
Skoro dziś jest taki dobry dzień to pochwalę się czymś jeszcze.
Kiedy już prawdę mówiąc straciłam wszelką nadzieję, pewna, że moje skierowanie do sanatorium musiało gdzieś zaginąć, po dokładnie (co do dnia) 6 miesiącach wyciągnęłam ze skrzynki pismo z NFZ. Hura hura hura! Nie dość, że nie zapomnieli to jeszcze doszli do wniosku, że nadaję się do leczenia. Niestety, tylko albo aż, zakwalifikowano mnie na uzdrowiskowe leczenie sanatoryjne dorosłych o profilu leczenia: choroby reumatologiczne (reumatologia). (WTF?!) Wolałabym uzdrowiskową rehabilitacje szpitalną, ale co tam. Nie martwię się nawet tym, że już wykorzystałam w tym roku urlop, a na sanatorium potrzebne jest aż 15 dni. Pakować walizki będę za jakieś 22 miesiące. Tyle prognozuje NFZ. Olaboga! Mam tylko nadzieję, że dotrę do tego uzdrowiska jeszcze o własnych silach. I raczej już nie moim oplem, bo on do tego czasu na pewno się rozsypie. ;-)

2 komentarze:

  1. Gratuluję setnego posta :) i życze udanego pobytu i dobrego relaksu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulejszyn z okazji 100. A 22 miesiące mnie nie dziwią, ja miałam kiedyś rozpocząć rehabilitację ręki już, inaczej byłoby nieciekawie, pierwsze dostępne terminy na NFZ były za pół roku. Dobrze, że miałam kasę na prywatną rehabilitację:/

    OdpowiedzUsuń