niedziela, 9 września 2012

Niebo.

Mój zachwyt nad Claytonem nie maleje. Szkoda, że przybyło o wiele mnie niż zakładałam. Chciałam zrobić pierwszą ćwiartkę. Mimo wszystko pokazuję, bo zawsze to trochę xxx do przodku.

8 komentarzy:

  1. e tam...już dużo zrobiłaś :-)
    potem pójdzie jeszcze szybciej!

    OdpowiedzUsuń
  2. Don't give up! Claytony mają to do siebie, że najpierw jest łatwo, duże powierzchnie jednym kolorem, a później zaczyna się mozolna dłubanina. Dasz radę, tylko o "Jesieni" zapomnij;)

    OdpowiedzUsuń
  3. piękne to jest, sam początek na razie widzę, zaraz poszukam, czy nie wstawiłaś gdzieś zdjęcia samego wzoru, bo dopiero znalazłam Twój blog:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam te okręgi i gdybym miała wybrać jeden, to byłoby baaardzo trudno! Jedno wiem na pewno - po doświadczeniu z panoramami Claytona nigdy w życiu nie haftowałabym ich na czymś innym, niż aida 14. Kusiła mnie 16 lub 18 i całe szczęście, że jednak zostałam przy 14-tce, jak w projekcie, bo chyba bym zwątpiła przy tych cząstkowych krzyżykach.
    Zapraszam do mnie po wyróżnienie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam. Przeczytalam cały blog (a właściwie dwa ;)) i jestem zachwycona.
    Swietnie haftujesz, masz fajny styl pisania. Bardzo mi się to podoba. Będę zaglądać częsciej.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę postępy - oby tak dalej.

    OdpowiedzUsuń