wtorek, 16 października 2012

Lekko spóźniony prezent urodzinowy.

Oto co dziś odebrałam z poczty: 


Magnetyczne pudełko na igły dmc jest "prezentem" od mojej siostry. Tak się śmiesznie złożyło, że chciałyśmy sobie w tym roku podarować to samo. ;-) Dlatego też każda zamówiła dla siebie swój prezent. Oprócz pudełka, igły których nigdy dość. Jakoś tak dziwnym trafem lubią mi ginąć. Dwa komplety 26-tek. I pomyśleć, że kiedyś igły no.22 wydawały mi się mikroskopijne. Z tych firm jeszcze nie miałam. Moje ulubione to John James, ale ostatnio nigdzie nie ma tych w "jedynym słusznym" rozmiarze. I na koniec coś, na co miałam ochotę od nie pamiętam już jak dawna - płyn do zabezpieczania brzegów kanwy. Kupiłabym pewnie wcześniej, ale sklep, w którym robię zawsze zakupy nie ma go w ofercie. Nie lubię i nigdy nie obszywam brzegów materiału, dlatego jestem bardzo ciekawa tego specyfiku.

8 komentarzy:

  1. Nie ma to jak miły prezent;) Nie ukrywam, że nie słyszałam o takim płynie. Czekam więc na opinię:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma to jak trafione prezenty. Sama jestem zwolenniczką prezentów z których obdarowany autentycznie się cieszy.
    :-)
    I jeszcze raz serdeczne życzenia urodzinowe

    OdpowiedzUsuń
  3. Prezenty bardzo trafione! Fajnie mieć siostrę, która ma taką samą pasję!

    OdpowiedzUsuń
  4. A te igły to moje ulubione, będziesz zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Również czekam na opinie o płynie
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. pudełeczko ma piękny wzorek! ciekawa jestem Twoich wrażeń dot. tego płynu... mi też się zawsze kanwa strzępi :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj! Widzę u Ciebie świetne zakupy a przede wszystkim zaciekawił mnie ten płyn do brzegów! Koniecznie podziel się wrażeniami jak już z niego skorzystasz. Mam taką samą awersje do obrębiania kanwy przed haftem :)

    OdpowiedzUsuń