sobota, 20 października 2012

Październikowy RR.

Miałam wczoraj wolne - yeah! - i wyszyłam październikowy obrazek w naszym RR. Ostatnio mam fazę na dynie. Nic z nich co prawda nie gotuję, ale wszędzie gdzie się da ustawiam dyniowe tapety. :-) Dlatego dość szybko i sprawnie mi poszło  dopóki nie przyszedł czas na french knoty. Mordowałam się z nimi godzinę. Nie powiem i ile i jakich niecenzuralnych słów padło. To było oczywiście tylko i wyłącznie moja wina, bo z uporem maniaka ciągnęłam nie za tą nitkę co trzeba. Kot ma lekkiego zeza, ale już nie chciałam tego poprawiać.


Muszę jeszcze wyszyć mój podpis i chyba go lekko zmodyfikuję, bo zauważyłam, że koleżankom to jakoś ładniej wychodzi a ja sadzę takie wielkie kulfony. Mam już u siebie kolejna kanwę. I tak się właśnie zastanawiam czy by nie wyszyć od razu listopada.

Mogę już opisać moje pierwsze wrażenia z używania płynu z poprzedniego posta. Fantastyczny wynalazek. Wystarczy odrobina i brzeg jest w niewidoczny [sic!] sposób zabezpieczony. Jeszcze nie wiem jak to będzie z trwałością, jednak producent zapewnia, że jest to odporne nawet na pranie. I do tego jeszcze tak fajnie pachnie. Zapach kojarzy mi się z maglem. ;-) Od teraz będzie to moje obowiązkowe wyposażenie hafcikowego kuferka.

7 komentarzy:

  1. Zrób coś z dyni, np zupę dyniową, mniam. A płyn to moze kiedyś i ja kupię, chociaż zazwyczaj obrzucam na maszynie kanwę przed wyszywaniem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może Ty zrób zupę a ja się wproszę. ;-)
      Nie mam maszyny do szycia. :-(

      Usuń
  2. Fajny hafcik.
    Ja kanwę fastryguję ręcznie, ale dziś się przy tym tak namordowałam, że następnym razem wyciagnę maszynę...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. o! zachęciłaś mnie więc do kupienia tego płynu, bo i tak miałam odwiedzić pasmanterię, bo kończy mi się mulina na mój most w Brazylii :D
    hehe a dynie rządzą!!! :)))))))

    OdpowiedzUsuń
  4. dynia podobna do mojej tyle ze bez koteczka :)

    OdpowiedzUsuń