wtorek, 25 grudnia 2012

Mikołaj mnie zawstydził.

Tegoroczny Mikołaj nieźle sobie nagrabił. Mianowicie nie dotrzymał warunków umowy! Oj nieładnie, tak się nie robi. Jednak ja jestem pamiętliwa bestia, więc jeszcze się na nim ogdryzę jak się zupełnie nie będzie tego spodziewał. Mikołaju strzeż się! A o to czym mnie obdarował:




Ręcznie robione mydełko i bombka, zestaw kilkudziesięciu szmatek do planowanych pinkeepów, muliny multikolor anchora, Rod Stewart na świątecznie, książka o świętach, różane mydło z mydlarni, kawowy żel pod prysznic. Do zdjęcia nia załapały się tylko pistacjowe czekoladki - moje ulubione zresztą.
A teraz idę się zakopać pod kołdrą, bo czuję się jakbym miała zapalenie oskrzeli. :-(

5 komentarzy:

  1. Życzę miłych Świąt, ciepłych rodzinnie i pozdrawiam!Proszę o usunięcie wcześniejszego wpisu, który znalazł się tu przez pomyłkę!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. o, płyta Roda Stewarta, podobno niezła :D zapalenie oskrzeli jest ostatnio "modne" w sensie wiele osób zapada, więc trzymaj się dzielnie, oby ta moda Cię ominęła!

    OdpowiedzUsuń
  3. spokojnego Świętowania i samego dobrego w nadchodzącym roku!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję, że już czujesz się lepiej!Prezenciki super!Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mikołaj jest zwykle kochany :-))elfik z mydła przecudny, jakie życie może być kolorowe. Bardzo śliczny blog, pewnie już Cie odwiedzałam, ale miałam długą przerwę w życiorysie :-))) wracam tutaj ! serdecznie pozdrawiam Magda

    OdpowiedzUsuń