piątek, 21 grudnia 2012

Okropny dzień.

Już chyba ten koniec świata byłby lepszy. A to przecież piątek, koniec tygodnia, początek długiego weekendu, dla niektórych święta, a jednak dziś wszystko jest do bani. Cudowny pomysł pracodawcy, aby premię świateczną w postaci karty przedpłaconej wysłać do każdego z osobna kurierem! Jak kurier ma mnie zastać w domu, skoro jestem w pracy? Na dodatek nie ma do mnie telefonu, na klatkę nie wejdzie, awizo nie zostawi. I tym sposobem karta trafi do mnie w połowie stycznia, kiedy to kurier zwróci ją niedostarczaną do nadawcy, aby ten przekazał mi ją osobiście w miejscu pracy. Gdzie tu sens, gdzie logika?! Chociaż tyle, że wypłata była dzisiaj. Nie mniej nie lubię takich durnych akcji. Ale to jeszcze pikuś. Skończyły mi się leki, które muszę brać stałe. Lekarz pierwszego kontaktu już nie bardzo chce wypisywać recepty, konieczna wizyta u specjalisty. Jakimś cudem udało mi się wczoraj umówić na wizytę, którą ktoś odwołał. Z upragnioną receptą udaję się dziś po pracy do apteki. Trzy stanowiska, jedna pani obsługuje, nikogo w kolejce, dwie panie układają leki. Staję grzecznie na środku, przecież jeszcze nie wiem do której kasy mnie poproszą. Za mną wchodzi jegomość, omija mnie i staje przy ladzie, tuż za obsługiwaną klientką. Pytam się go czy mnie nie zauważył? Cham odpowiada: nie. Powstrzymuję się od złośliwego komentarza i zwracam mu uwagę, że stoję i czekam na swoją kolej. Na co cham stwierdza, że przecież nie podeszłam bliżej. Pytam czy ma zamiar stać na plecach innego klienta? Cham odpowiada twierdząco. Zwróciłam mu uwagę, że to bardzo nie ładnie. Zero reakcji. Nie wiem, może ze mną jest coś nie tak, ale uważam, że w takim miejscu jak apteka trochę prywatności się należy. Tym bardziej, że miejsca nie brakowało. Mówię chamowi, że ja stoję w tej kolejce, a jego zachowanie mi się nie podoba. Co odpowiedział? A niech sobie pani stoi i nawet się nie ruszył. Pomyślałam w duchu, aby go trafił szlag. I w dupie mam, że są jakieś święta, bo ja chamstwa i głupoty nie wybaczam, nigdy. Na szczęście farmaceutka podeszła do mnie i wzięła ode mnie recepty, ale musialam stać kilka metrów od jej kasy, bo cham sie nie ruszył i stał przy "moim" stanowisku. Do apteki wszedł kolejny klient, podszedl do wolnej kasy i tym sposobem cham dalej sobie stał. Ale to nie wszystko. :-( Niestety okazało się, że na recepcie mam wypisany lek w dawce 160 a nie 320. Nie dość że starczyłby mi tylko na 2 tyg to kosztuje dokałdnie 6 razy tyle co 320. Do dupy taki interes. :-( W poniedziałek muszę się wystać w kolejce na mrozie, aby się zapisać do lekarza i wyżebrać receptę. I oby się tylko udało. Do tego jeszcze pies, który ciągle zjada sobie opatrunek i liże skaleczoną łapę raniąc ją coraz bardziej. :-( I chodzę cała wściekła i nabuzowana. Bałagan w domu, lodówka pusta, wszystko mnie irytuje tylko jeszcze bardziej. Ja chcę iść spać i obudzić się w czwartek. Serio. No ale nie mogę. Psy by padły. :-( Więc calm down & stitch. Taki mam plan na najbliższe dni. Zacznę od styczniowego znaczka Lizzie Kate.


10 komentarzy:

  1. Trzymaj sie! Dasz rade, bo musisz! Ja sobie zawsze to wlasnie powtarzam, bo nie mozna sie zalamywac, nikt nie pomoze a tylko innym bedzie lepiej, a ja nie lubie jak moim kosztem sobie ktos poprawia humor. Chamstwo jest wszedzie i podobne sytuacje mnie juz wielokrotnie spotykaly i tak jak Ty, tez zwracam uwage. Wczoraj jak bylam w banku zywnosci tez byla jedna pani co sie pchala przed wszystkich, a pani z obslugi tez nas traktowala jak holote:( Ale coz, trzeba przezyc i zapomniec!
    Wesolych swiat! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zyczę lepszych dni i zaątwienia wszystiego co trzeba
    Wesołych Świat

    OdpowiedzUsuń
  3. Chamstwo trzeba tępić, ale niestety zawsze tak powtarzam że świata jedna osoba nie zmieni, ale drugiego człowieka już tak. Więc nie przejmuj się i myśl optymistycznie będzie dobrze ja też mam pustki w lodówce i bajzel w domu, jutro to ogarnę i ty też dasz radę. Pozdrawiam Cię ciepło z Rzeszowa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej - po takim dniu też miałabym dość ale mądrą kobietą jesteś. Na troski i smutki weź do ręki robótki - ale mi się slogan ułożył na poczekaniu. O i już mamy sobotę - w sobotę będzie lepiej. Trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj tam :-)
    Minął zły dzień, a teraz będzie tylko lepiej - zobaczysz :-)
    A ja wczoraj cały dzień przepłakałam...
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Faktycznie paskudny dzień :( Ale chamstwa nie przeskoczysz. Od dziś będzie tylko lepiej! Ja tez mam sajgon w domu, okna nie umyte, firanki wiszą od lata, a okien mam 13. Jak umyję z pięć to i tak będzie sukces. Dziś też pracuję. Jedyny plus, że wczoraj wieczorem zrobiłam zakupy. Ja się nie przejmuję. I Tobie też radzę nie przejmuj się. Gorzej ze zwierzakiem, bo jemu nie przetłumaczysz żeby akurat tego nie robił :P Głowa do góry!!! Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  7. ja miałam taki masakryczny dzień w zeszły czwartek, aż się popłakałam ze złości! a więc życzę Ci spokoju przede wszystkim :))))

    OdpowiedzUsuń
  8. Faktycznie horror, ale trzymaj się dzielnie. Wszystko będzie dobrze.
    Zdrowych, pogodnych świąt spędzonych w gronie najbliższych życzę ci JA ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. doskonale rozumiem twojego pecha :)
    wszystkiego dobrego na święta :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale juz dzis było lepiej, prawda? ;)

    OdpowiedzUsuń