piątek, 29 czerwca 2012

Hiacynta ciąg dalszy.

Jak już odespałam poprzedni rok i wypoczęłam, a zajęło mi to 10 dni [sic!], wzięłam sie za porzucony haft.
Pamiętacie jak miesiąc temu wyglądał kwiatostan?


To był jeden z 5 kolorów. Dołożyłam więc drugi i wyglądało to tak:


A ponieważ się rozszalałam, zaczęłam to wypełniać trzecim kolorem: 


To jeszcze nie koniec i nie pora na kolor czwarty. ;-) 
Ale teraz czas się spakować, bo wybywam na weekend. Na jutro przewidziane jest haftowanie na świeżym powietrzu. Niestety nie hiacynta, bo schemat posiadam tylko w wersji elektronicznej, a nie chce mi się zabierać laptopa.
To czas i okazja, aby rozpocząć upragnione słonie dimensions. 
Odpocznę sobie od niebieskości.
Miłego weekendu Wam życzę!

wtorek, 26 czerwca 2012

Czasami wszystko idzie źle.

Czy ja już zawsze muszę wszystko robić na wariata? Wzór do naszego dimkowego RR dostałam w maju. Mimo, że palce same się paliły do robótki, powiedziałam sobie - nie, poczekam do czerwca. No bo jak to czerwiec haftować w maju? ;-) Pierwszy weekend czerwca w pracy. Drugi weekend - długi weekend i wyjazd. Wszystko ze sobą zabrałam, ale już nie wszystko przywiozłam z powrotem. Do haftu potrzebuję dwóch par okularów i mimo, że w domu mam kilka starych par, to tylko jeden komplet się sprawdza. Okulary dostałam w zeszłym tygodniu, ale ten przespałam. :-( Od tygodnia jestem na zwolnieniu lekarskim. I tak nam się zrobił koniec czerwca, a ja w lesie. Ale dziś poleciał priorytet do Krzychy Jupi!!! Backstitche zrobię za rok, jak kanwa wróci. ;-)

niedziela, 10 czerwca 2012

:-(

Zostawiłam u rodziców okulary, których potrzebuję do haftu.
Chyba nie muszę pisać co to oznacza. Niech to szlag!