niedziela, 10 lutego 2013

Niewiele.

To był leniwy weekend. Miałam nadzieję, że zrobię więcej. Chciałam wyhaftować marzec i bez wyrzutów zacząć las sosnowy Renato Parolin. Nie wyszło, bo głównie spałam. Ale widocznie tego potrzebował mój organizm. W nadchodzącym tygodniu czekają mnie codzienne pobudki o 5 rano [sic!], nie wiem jak sobie dam radę. :-(


Niestety pomyliłam się o jeden krzyżyk. Chciałam to nawet tak zostawić, ale za bardzo kłuło mnie w oczy. Błąd był w literce "M". Prułam więc spory kawałek, bo inaczej się nie dało. Korzystam z nowego tamborka. Co prawda w trzymaniu jest wygodniejszy od kwadratowego, ale jeśli chodzi o naprężenie tkaniny to konkurować już nie może. Ale i tak nie żałuję tego zakupu, bo przyda się w wyszywaniu krawędzi obrazków. Przy kwadratowym tamborku wymagany jest większy zapas materiału.
W tle widać styczeń, bo wybrałam ten sam szary kolor aidy. Dopiero jak wyszyję wszystkie obrazki, to będę ciąć i robić z nich pinkeepy. 

4 komentarze:

  1. Brak sił? Znaczy wiosna idzie!
    Pobudek o świcie współczuję z całego serca!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świt? Toż to przecież środek nocy! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja też w tym tygodniu podobnie wstaję, także solidaryzuję się z TObą!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny początek miesiąca. Najgorsze jest poranne wstawanie

    OdpowiedzUsuń