środa, 10 kwietnia 2013

Melduję się.

Ponieważ ostatnio nic nie publikuję i pewnie już dziewczyny z naszej zabawy rr zaczynają się martwić, postanowilam się odezwać. Jeśli chodzi o kanwy to mam u siebie luty i marzec. W lutym brakuje backstitchy. Poza tym wszystko inne leży. :-( Nawet nie wyrobiłam się z kwietniowym znaczkiem w SALu Lizzie Kate. :-( Próbowałam walczyć z moim cyklicznym zimowym zastojem, ale nic z tego nie wyszło. W leśnym SALu wyszyłam jeszcze jeden krzak, który musiałam wypruć, bo się pomyliłam o jeden rząd, a miałam już wyszyty dól i nie było tego jak obejść. Właściwie to póki co na lnie jedynie próbowałam. Uczę się jak prowadzić nitkę, żeby to ładnie wyglądało. Więc jestem jeszcze daleko w lesie. Poza haftowstrętem mam deficyt wolnego czasu. Ostatnio ciągle coś się dzieje. Wczoraj na przykład wróciłam z kilkudniowej delegacji do Austrii. Byłam w alpach w miasteczku Zell am see. Zrobiłam aż 97 zdjęć. Jak na mnie to ogrom. Niestety nie chiało mi sie nosić ze sobą aparatu, więc cykałam telefonem. Może nie byłoby najgorzej tylko nie zauważyłam, że mam ustawiony kijowy tryb - dokumenty. Ehhh, zdjęcia nadają się jedynie do oglądania na telefonie. No trudno.




4 komentarze:

  1. tak pięknie na zdj, że nawet śnieg nie razi tak bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiekne miejsce, uwielbiam gory...

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznaje, że trochę się martwiłam. Mam tylko nadzieję, że jak już słoneczko wyszło to i tobie będzie coraz lepiej :D

    OdpowiedzUsuń