piątek, 17 maja 2013

Coastal Village - powrót.

Powróćmy jeszcze na chwilę nad morze. Widok tych przepięknych chmur przypomniał mi o chwilowo zapomnianym Johnie Claytonie.


Po powrocie z majówki ochoczo chwyciłam za igłę. Kiedy ostatnio gościł na blogu w październiku [sic!] wyglądał nastepująco:


A teraz mam tyle. Zdjęcie przy zasłoniętym oknie i w pełnym slońcu. Jak widać natchniona powróciłam do górnej części obrazka i wyszywam chmury. :-)



4 komentarze:

  1. Ach lato, lato czy to ty?
    Wyłania sie fajny hafcik.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się piękny widoczek! Miłego haftowania!






    OdpowiedzUsuń
  3. Ach, jak ja kocham morze! Szkoda, że mam tak daleko. Do gór mam rzut beretem, ale ich nie lubię.
    Piękny ten widoczek. Koniecznie musisz go skończyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam te rozterki geograficzne - 25 lat mieszkałam w Krakowie. :-) Teraz mam tyle samo do gór co do morza.
      A widoczek faktycznie urzekający i bardzo bardzo chcę go wyszyć do końca.

      Usuń