czwartek, 11 lipca 2013

Yankee Candle - nowe zauroczenie.

Uwaga! To uzależnia już od pierwszego kontaktu. ;-)


Do tej pory świece zapachowe kojarzyły mi się tylko z tymi w Ikei. Jakoś nigdy nie zadałam sobie trudu poszukania czegoś lepszego, ładniejszego, trwalszego. Ale do maniaków jeszcze się wtedy nie zaliczałam. Teraz odkryłam Yankee Candle. Coś czuję, że przepadłam i nie zamierzam się bronić. W ostatnim czasie na blogach osób mieszkających zagranicą spotkałam się z tą marką, jednak dopiero Ania swoim ostatnim postem uświadomiła mi jak bardzo te produkty są dostępne. Okazało się, że minimum raz dziennie mijam aż dwa sklepy firmowe! Wczoraj odwiedziłam sklep po raz pierwszy, dziś zaprowadziłam tam moją koleżankę. Najchętniej bym stamtąd nie wychodziła tylko wąchała i przebierała w zapachach. Znalezienie jednego naj, naj, naj... obawiam się, jest niemożliwe gdyż każdy kolejny wydaje się być jeszcze ładniejszy. Sama gustuję w zapachach świeżych, rześkich dlatego w pierwszej kolejności rzuciłam się na morskie, wodne, powietrzne. ;-) Ku mojemu zaskoczeniu urzekły mnie kwiatowe, owocowe a nawet znienawidzony kokos. Ach chciałabym prawie wszystkie. Narazie przytulilam 7 sztuk, pięć załapalo się na zdjęcia, które robiłam rano, a dwie dokupiłam dziś przed pracą - stokrotki i mango. Na pierwszy ogień zapaliłam coastal waters, czyli według opini zapach kostki toaletowej, ale mnie akurat bardzo przypasował i z żalem przyjęłam do wiadomości, że go wycofują z produkcji. No trudno, jest przecież jeszcze kilkadziesiąt cudownych i urzekających kompozycji. :-)





11 komentarzy:

  1. Około widzę szykuje sie kolejna Yankeemaniaczka :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak to prawda uzależniają dawno się o tym przekonałam zestaw jest świetny ciekawe jak pachnie aromat kostki toaletowej? pozdrawiam maria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według producenta "coastal waters" to zapach morskiej bryzy i spienionych fal oceanu, jednak recenzentki porównują go do kostki toaletowej. ;-)

      Usuń
  3. jeszcze nie miałam z nimi do czynienia, więc muszę koniecznie je kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak są cudowne! Też poczytałam o nich na blogu (hafciarskim oczywiście:)), kupiłam i uważam, że są nalepsze! Szkoda że do tanich nie należą, ale na pewno są warte swojej ceny:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudne, a nie kusiły Cię woski? Woski są bardziej intensywne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że kusiły ale nie posiadam kominka a w chwili obecnej nie mogę sobie pozwolić na taki wydatek. :-( Jednak w planach jest jak najbardziej. Samplerów też miało być narazie pięć i na tym koniec, jednak koleżanka chciała trzy i podzieliłyśmy się zestawem, więc ja mam ich już siedem.

      Usuń
  6. a słyszałaś o partylite? Ja tam utonęłam. Na szczęście mam bliską koleżankę handlującą ich produktami, więc mam w czym wybierać. Cały czas coś się u mnie pali i pachnie :)
    http://www.partylite.pl/

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam jeszcze takie pytanie - te samplery jak się palą? Chodzi mi o to, czy tak jak świece votive - trzeba je palić w naczyniu, bo zmieniają konsystencję na płynną?
    Jakiej są wielkości - mogłabyś podać w cm? Bardzo mnie kuszą, ale są drogie. Votivka w partylite wychodzi po 3,6 - teraz mają taką promocję letnią. A w yankee po 8 - to spora różnica, ale kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, samplery w trakcie palenia się rozlewają i muszą być w naczyniu.
      Wys.5 cm, szer.3,5 cm, czas palenia 15h. Opłaca się kupować w pakietach po 5 szt, bo wtedy wychodzą po 7.60 zł/szt.

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za odpowiedź. :)

      Usuń