sobota, 27 kwietnia 2013

Sal Lizzie Kate - April - 4

Spóźniony o miesiąc, jednak ujrzał światło jeszcze w odpowiednim dla siebie miesiącu. :-) Chodzi o czwarty obrazek w naszym Salu znaczkowym Lizzie Kate. Kocham te maleństwa za brak backstitchy. Mam już upatrzone guziki do całego kalendarza, czekam tylko na jakiś przypływ gotówki. A teraz pędzikiem zabieram się za maj.





zweigart 14 ct - kolor perłowobeżowy - muliny dmc według schematu

Marcowy RR.

Kolejny miesiąc zrobiony. Jeszcze rano wyglądał tak.


Udało mi sie go skończyć jeszcze przed wyjazdem, jednak nie zdąże już dziś na pocztę. ;-( Poleci w poniedziałek z Gdańska. Pewnie na jedno wyjdzie ;-)



środa, 24 kwietnia 2013

Angielski pacjent.

Pamiętacie tego jegomościa? Skardł moje serce już jakiś czas temu, jednak nigdzie nie znalazłam wzoru. Tydzień temu z wielką radością odkryłam w sewandso, że właśnie jest na niego promocja -50%. Czekał na mnie już od wczoraj, ale gapa jestem i zapomniałam wieczorem zaglądnąć do skrzynki. Jest to kompletny zestaw z aidą zweigart i muliną anchor.



Przy okazji spełniłam swoje kolejne marzenie hafciarskie - needle minder firmy Kelmscott Design. Wzór wybierałam dwa dni a i tak nie mieli w sklepie pełenej oferty. ;-) Wybrałam jedyny wielokolorowy. Oto flamingi. Może wreszcie przestanę wbijać igły gdzie popadnie.



poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Lutowy RR.

Wreszcie znalazłam czas i spokój na dokończenie najbardziej zaległego obrazka. W poprzednim poście dość pobieżnie opisałam co się u mnie działo. Pominęłam zwolonienia grupowe w pracy; emocje związane z wyjazdem w delegację - były nominacje, wybory, losowania, głosowania, spekulacje; niepewność i stres związany z aneksami umów o pracę (zmiana warunków pracy); do tego jeszcze wypadek ojca i jego pilna operacja; na koniec wielka kłótnia rodzinna. Marzec był ciężki. Ale już odetchnęłam i staram sie nadrabiać zaległości. Luty już jest i dziś poleci do Krzychy. Marzec zaczęłam i chciałabym wysłać przed weekendem majowym, bo wyjeżdżam. Dziś siedzę w domu, bo dopadło mnie zatrucie pokarmowe więc wykorzystam ten darowany czas na xxx. Muszę jeszcze przecież nadgonić SAL. Skończyć kwiecień i zrobić maj. Aaaaaa!




środa, 10 kwietnia 2013

Melduję się.

Ponieważ ostatnio nic nie publikuję i pewnie już dziewczyny z naszej zabawy rr zaczynają się martwić, postanowilam się odezwać. Jeśli chodzi o kanwy to mam u siebie luty i marzec. W lutym brakuje backstitchy. Poza tym wszystko inne leży. :-( Nawet nie wyrobiłam się z kwietniowym znaczkiem w SALu Lizzie Kate. :-( Próbowałam walczyć z moim cyklicznym zimowym zastojem, ale nic z tego nie wyszło. W leśnym SALu wyszyłam jeszcze jeden krzak, który musiałam wypruć, bo się pomyliłam o jeden rząd, a miałam już wyszyty dól i nie było tego jak obejść. Właściwie to póki co na lnie jedynie próbowałam. Uczę się jak prowadzić nitkę, żeby to ładnie wyglądało. Więc jestem jeszcze daleko w lesie. Poza haftowstrętem mam deficyt wolnego czasu. Ostatnio ciągle coś się dzieje. Wczoraj na przykład wróciłam z kilkudniowej delegacji do Austrii. Byłam w alpach w miasteczku Zell am see. Zrobiłam aż 97 zdjęć. Jak na mnie to ogrom. Niestety nie chiało mi sie nosić ze sobą aparatu, więc cykałam telefonem. Może nie byłoby najgorzej tylko nie zauważyłam, że mam ustawiony kijowy tryb - dokumenty. Ehhh, zdjęcia nadają się jedynie do oglądania na telefonie. No trudno.