czwartek, 30 maja 2013

Areszt domowy.

Czas mi nie sprzyja ostatnio. Znów dopadło mnie choróbsko. I mimo, że ostatni tydzień spędziłam w domu, to nie miałam kompletnie siły na haftowanie. :-( Głównie spałam i czekałam na poprawę, która niestety nie nadeszła. RR czeka na wysłanie a czerwcowy znaczek z salu Lizzie Kate nie zaczęty nawet...

niedziela, 19 maja 2013

Noc muzeów.


Byłam po raz pierwszy ale zdecydowanie nie ostatni. Bardzo się cieszę, że pomimo początkowej niechęci dałam się wyciągnać z domu. Miejsc które chciałam odwiedzić sporo, czas ograniczony, do tego współtowarzyszki wyprawy. Trzeba więc było osiagnąć jakiś kompromis. Zdecydowałyśmy się na Zamek Królewski i Pałac na wodzie w Łazienkach. W żadnym z nich do tej pory nie byłam. W pierwszym czułam niedosyt. Nie do końca wiem co zobaczyłam. ;-) Przewodnik to jednak cenny atrybut. Za to Łazienki, ah te Łazienki... Już samo dojście przez ciemny park oświetlony jedynie zniczami było ekscytującym przeżyciem. Obowiązkowe odstanie w kolejce i juz można zwiedzać. W każdej sali inny przewodnik, inne ciekawostki. Byłam zachwycona, zresztą nie tylko ja. Oprócz muzeów były gofry belgijskie, świetna kolecja we wloskiej klimatycznej knajpce na Foksal oraz obowiązkowe dla mnie lody soparno. Już się nie mogę doczekać kolejnej takiej nocy. Zdjęcie niestety nie moje - pochodzi ze strony http://www.noc-muzeow.pl


piątek, 17 maja 2013

Coastal Village - powrót.

Powróćmy jeszcze na chwilę nad morze. Widok tych przepięknych chmur przypomniał mi o chwilowo zapomnianym Johnie Claytonie.


Po powrocie z majówki ochoczo chwyciłam za igłę. Kiedy ostatnio gościł na blogu w październiku [sic!] wyglądał nastepująco:


A teraz mam tyle. Zdjęcie przy zasłoniętym oknie i w pełnym slońcu. Jak widać natchniona powróciłam do górnej części obrazka i wyszywam chmury. :-)



niedziela, 5 maja 2013

Sal Lizzie Kate - May - 5

Uff, wyrobiłam się. Choć zajęło mi to znaczniej więcej czasu niż przypuszczałam. Żeby odrobinę rozweselić ten maj, wybrałam błękitną kanwę.




zweigart 14 ct - kolor błękitny - muliny dmc według schematu

piątek, 3 maja 2013

Majówka.

Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Wczoraj wieczorem wróciłam z cudownego wypadu do Trójmiasta. Były ryby, gofry, kilometrowe spacery po plaży i o dziwno była piękna pogoda. Nie miałam czasu na krzyżyki dlatego mam głód hafciarski. Pogoda w Warszawie przygnębiająca, więc do niedzieli nie wypuszczam tamborka z ręki.







Oczywiście przywiozłam kolejną latarnię morską do kolekcji oraz kilka pamiątek. Od wycieczki do Austrii zaczynam zbierać magnesy. Ten ostatni jest właśnie z alp.





Powrócę jeszcze do kwietniowego obrazka Lizzie Kate. Nadrabiając wczoraj zaległości blogowe zauważyłam u kogoś, że nie dokończyłam swojego obrazka. Tak się spieszyłam, że umknęło mi kilkanaście krzyżyków. Tych zielonych. Wcześniej zapomniałam też o jednym jejeczku w koszyku, ale zorientowałam się zanim zaczęłam robić zdjęcia. :-)